«

danielkaszubowski

Wojna domowa w grodzie nad Brdą?

Czy w Bydgoszczy mamy do czynienia ze swego rodzaju „wojną domową”? Takie wrażenie możemy odnieść, jeżeli spojrzymy na to co dzieje się w bydgoskiej komunikacji publicznej od jakiegoś czasu. Impulsem do jej wybuchu był wypadek z udziałem autobusu PKS Bydgoszcz oraz jednego z tramwajów, do jakiego doszło na skrzyżowaniu pod Trasą Uniwersytecką (Jagiellońska-Ogińskiego). Przypominając, motorniczy tramwaju zignorował sygnał zabraniający mu wjazdu na skrzyżowanie i uderzył w prawidłowo jadący autobus PKS.

Organizator transportu miejskiego – ZDMiKP, od razu wytoczył ciężkie działa i pokazał nagranie z kamery ITS, an którym widać, jaki sygnał w momencie wjazdu tramwaju i autobusu na skrzyżowanie, miał motorniczy. I to od tego momentu możemy mówić o konflikcie. Czemu? Motorniczy bowiem, i nie tylko oni, nie od dziś zgłaszają do ZDMiKP problemy z funkcjonowaniem ITS (system ITS to nie tylko kamery monitoringu, ale i sterowanie sygnalizacją świetlną). Problemy były związane przede wszystkim z włączeniem do systemu nowo-wybudowanej linii tramwajowej do Fordonu. Długie oczekiwanie na przejazd, krótkie cykle uniemożliwiające sprawne poruszanie się, brak reakcji na podawanie sygnału z tramwajów o konieczności przejazdu. To były pierwsze zarzuty. Swoje do powiedzenia mieli oczywiście i piesi jak i kierowcy. Niestety, ZDMiKP cały czas uważa, że wszystko jest w porządku i regularnie ignoruje sygnały. Na swoim profilu na portalu facebook ograniczył także do minimum możliwość komunikacji, stawiając jednocześnie na najłatwiejszą do zignorowania formę kontaktu: email.

Motorniczy rozpoczęli więc nieoficjalny strajk. Przestrzegają skrupulatnie sygnałów świetlnych, które są efektem działania ITS. Jaki mamy efekt? Niedawno, wkurzeni oczekiwaniem na przejazd tramwaju przez r. Toruńskie, pasażerowie tramwaju opuścili go na środku ronda i z naruszeniem przepisów, przeszli na najbliższy przystanek. Na r. Fordońskim tramwaje regularnie stoją na środku ronda. W Internecie krąży coraz więcej filmików pokazujących funkcjonowanie sygnalizacji dla tramwajów.

Skutkiem przestrzegania przepisów i odpowiedniej reakcji na sygnały jest więc rosnąca liczba opóźnień i nerwów wśród pasażerów. Są także dalsze groźby ze strony organizatora transportu, związane z niewywiązywaniem się motorniczych z realizacji rozkładów jazdy. Oczywiście w całej tej sytuacji nadal nie mamy pochylenia się ze strony ZDMiKP nad problemem, który był zgłaszany nie od dziś. Dziś mamy jedynie efekty zaniedbań i ignorowania zgłoszeń ze strony ZDMiKP. I niestety, ZDMiKP nie idzie tutaj obronić. Czemu? Zanim otwarto linię tramwajową do Fordonu, Zarząd organizował szereg konsultacji. Tak samo i po otwarciu linii zbierał opinię. A raczej mówił, że to robi, bowiem wielokrotnie zdarzało się, że bydgoscy drogowcy ignorowali prośby całych osiedli, a nawet zakładów pracy. Do dziś nie wprowadzono wielu korekt. Nie poprawiono wielu chodników lub nie zamontowano szeregu wiat przystankowych. Dosyć znamiennym było zignorowanie prośby o skorygowanie kursów po godzinie 22 z przystanku Rejewskiego –Auchan. Nie pomogło zebranie podpisów kilkuset pracowników tego marketu, aby dostosować rozkład jazdy do godzin otwarcia/zamknięcia sklepu tak, aby umożliwić im dojazd na czas do pracy i możliwość sprawnego powrotu po jej zakończeniu. Negatywne skutki odczuwają też klienci tego, oraz okolicznych sklepów, którzy mają mocno utrudniony dojazd do tego Centrum Handlowego.

Podobne problemy dotyczą też pracujących na terenie byłego Zachemu i BPPT. Ostatnie remonty dróg skutecznie sparaliżowały komunikację w tym rejonie. Kilometrowe korki, nakładające się remonty i brak ułatwień dla komunikacji skutkowały wieloma obelgami kierowanymi w stronę ZDMiKP. Również puszczanie do obsługi tego rejonu krótkich autobusów w godzinach rozpoczęcia/zakończenia pracy robi swoje. Wielu pracowników woli chodzić pieszo lub zainwestować w auto, zamiast męczyć się przyklejonym do drzwi autobusu.

Przypadków i sytuacji, w których ZDMiKP nie wywiązuje się ze swoich zadań lub ignoruje prośby mieszkańców można by mnożyć. Część z nich punktuje Robert Reimus na swoim blogu – Życie Miasto Świat. Pozytywnym aspektem jego działania jest to, że w kilku przypadkach bydgoscy drogowcy rzeczywiście reagują. Szkoda jednak, że wpierw trzeba zorganizować swego rodzaju kampanię, bo nikt z ZDMiKP tych błędów sam nie zauważa. A przecież mają chociażby ten sam monitoring, jakiego używają do pokazywania błędów ze strony motorniczych…

Konfliktem na terenie miasta niespecjalnie zainteresowane są także władze miejskie z Prezydentem Bruskim na czele. Świadczyć o tym może fakt, że od długiego czasu ZDMiKP nie ma swojego dyrektora, a jedynie osobę pełniącą jego obowiązki. Zdaje się więc, że każdy, kto zaproponuje zrobienie porządku u bydgoskich drogowców, ma szansę na znaczniejsze poparcie w wyborach, które zbliżają się wielkimi krokami. Kto wie, czy nie większymi, jakie wykonują obecne władze w kierunku poprawy swojego wizerunku i sposobu działania.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • RSS
  • Śledzik

O autorze

danielkaszubowski

danielkaszubowski

Bydgoszczanin, lewicowy patriota, demokratyczny socjalista.